Free Web Hosting Provider - Web Hosting - E-commerce - High Speed Internet - Free Web Page
Search the Web

SPAN style="color:#FF0000;">

Moja historia

Cześć mam na imię Krzysiek i mam 16 lat. U mnie historia z motocyklami zaczęła się w wieku 14 lat gdy kupiłem swoją pierwszą motorynkę. To był sprzęt, była silna, zrywna. W pierwszy dzień gdy ją odebrałem od kolegi który mi ją naprawiał ponieważ kupiłem ją z rozwalonym simeringiem poprzez nie umiejętną jazde połamałem tylni błotnik. Po tym małym wypadku ten sam kolega nauczył mnie ruszać bo jedynie z tym miałem głównie problem. Później jeździłem około 2 miesiące aż ją sprzedałem. Kupiłem sobie trochę zdezelowanego Komarka od dobrego kumpla. Znałem się już troszkę na tym więc go kupiłem. Nie miał w tylnim kole dętki i nie palił. Kolega od którego wziąłem ten motorek mówił że tylko jest do wymiany magneto i motorek będzie palił. Okazało się że gwinty od zapłonu są kompletnie wyjechane i nie da się zamontować zapłonu. Więc rozebraliśmy z nim silnik za czym poszła wymiana simeringów które kupiłem od zaufanego mechanika z naszej wsi. Wymieniliśmy kartery na inne które kupiłem w kompletnym ale strasznie zardzewiałym i zaśniedziałym Komarku który leżał na dworze. Ale nie dałem za niego wiele bo jedynie około 12zł :). Poskładaliśmy Komarka okazało się że strasznie jest słaby. Kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Później gdy jeździłem wyskakiwał mi kilkakrotnie simering ponieważ był używany. Kupiłem później tę samą motorynkę i wyjełęm z niej silnik i włożylem do Komarka jeździłem nim przez dłuższy czas do momentu gdy kupiłem sobie ślicznego ciemno czerwonego rometa na papierach. Miał do wymiany karter ponieważ gwinty od zapłonu były zużyte. Silnik w tym romecie zawsze chodził niepowtarzalnie, tak inaczej, to jest trudne do opisania. Silnik tak jakby piszczał. Silny był nawet na jednym kole szło pojechać czego nie można powiedzieć typowo w rometach. Następnym moim już motocyklem była Wsk z silnikiem od MZ150 ts. Co to byłą za maszynka. Paliła gumę na pierwszym biegu bez problemu (jak to mz) byłem szczęśliwy z niej. Jedyną wadą było to że paliła troszkę dużo jak na moją kieszeń bo około 3,5 do 4l zależy jak wstawiałem. Następnym nabytkiem był już romet ogar 200 (z silnikiem jawki) na początku były wielkie problemy z uruchomieniem tego motoroweru. To było straszne!!! Aż w końcu się udało motor palił nieźle lecz jeździł o wiele gorzej. Tak było ponieważ z tyłu miał założoną małą zębatke. Po czasie wymieniłem ją a wtedy jawka się pogniewała i po prostu przestała jeździć. Nie mogłem dojść o co jej chodziło. Zaciągnąłem ją do kolegi. Siedzieliśmy nad nią dzień po czym okazało się że motor miał założony odwrotnie tłok i dlatego właśnie nie jeździł. Motor po tym zaczął chodzić ale był niewyobrażalnie słaby. Nie chciało mi się już z nim bawić więc wymieniłem się z kolegą na rometa ogara 205. Koleś wymienił się tylko dlatego bo nie potrafił złożyć tego motoru. Ja oczywiście zrobiłem i pogoniłem go po jakimś czasie  i kupiłem motorower pusch. Motor ten był produkcji austriackiej. A właściwie to był skuter. Był z roku 1974 miał cztery biegi i stawał na jednym bez problemów. Dwoma mankamentami w tym motorze było to że miał ze starości przegnitą podłogę którą poprzedni właściciel ciągał po asfalcie bo mu się jej nie chciało zrobić!!! Drugą wadą była nie działająca trójka (po prostu nie łapała). Tego niestety nie mogłem naprawić z powodu braku dostępu do części tego skutera. Motor nawet w 2 osoby jechał bez problemu gdy przerzucałem z drugiego biegu od razu na czwarty. Skutera z wielkimi bólami sprzedałem koledze za 150zł ponieważ sąsiad zdecydował się sprzedać swoją zdeka rozklekotaną WSK-e. Kolega któremu sprzedałem tego puscha oddał go na złom dlatego bo przestał palić a nie potrafił go naprawić. Zdenerwowałem się ponieważ na całą Polskę a i pewnie na Czechy czy Niemcy nie znalazł bym drugiego takiego :( A więc kupiłem tą wieśkę pojeździłem około dwa tygodnie i niepokoiło mnie to że podczas spuszczania z wysokich obrotów coś niemożliwie stukało. Rozebrałem cały silnik okazało się że do wymiany mam wał bo tamten był "skręcony" czyli po prostu kliny były mocno przesunięte względem siebie. Kupiłem drugi wał lecz nie poskładałem silnika bo łożyska i kartery raczej także mam do wymiany. Kartery mają nawet wyrobione miejsca na łożyska bo  łożysko można włożyć i wyjąć nie wkładając w to większej siły. Na razie motor stoi i czeka na części na które chwilowo nie mam pieniedzy. Na razie tak kończy się moja historia . 

Dobre stare motocykle